niedziela, 4 grudnia 2016

Jakub Żulczyk i ktoś jeszcze



Zawsze kiedy „robię” sZAFę dopada mnie stres. Epitet za epitetem, obijam nimi ściany. Dlatego lubię przed snem zająć myśli serialem. Młody papież, lekki jak piórko - mimo intryg i zniewalającej muzyki. Sorrentino nie mógł nas rozczarować. Swój do swego ciągnie. Jednak Paddy zostawił mnie z nim w połowie - nie miał czasu. W muzyce wciąż szukam. Gra i gra. Nie oglądam polskich filmów, bo nie. Żartów młodego Sztura nie słyszałam. No właśnie. Belfer, łyknęliśmy z Paddym... owszem, owszem. Był reset. Chociaż Paddy twierdzi, że finał z komendantem był cieniutki, jak ostatni Muscat, który wylałam. No cóż, czekamy.


PS

Po zastanowieniu: muzyka w Belfrze do poprawienia. Odrobinę. Poważnie!




sobota, 3 grudnia 2016

RECONDITE - LEVO - IFFY

Takie tam



Słońce uniosło mgłę. Dlatego zdecydowałam się na pieszą wycieczkę do miasta. W oknach domów stoją już wystrojone drzewka. Na drzwiach wiszą wianki albo tabliczki z życzeniami do Świętego Mikołaja. Soczysta zieleń trawy i zapach wilgoci. Co ja tam wiem o świętach. Ważne, że są orzechy włoskie, sorbet z mango i kartki, które wypisuję. Gubię się w odmianie nazwisk, w pozmienianych nazwach ulic.

Prawdziwi ludzie




- Może kupimy ten ser?
- Kagor powinien być ciut ciut mocniejszy. A napijesz się ze mną?
- Odrobinę.
- To ser, wino i cukierki chałwowe. 

Wciąż zaglądamy do sklepików należących do Litwinów, Estończyków, a może tylko tak mi się wydaje. Paddy gawędzi po rosyjsku i litewsku, z lubością przysłuchuję się, jak świetnie sobie radzi. 

piątek, 2 grudnia 2016

Zwykłe sprawy



Mgła właśnie zniknęła i ukazało się błękitne niebo, słońce i to duszące uczucie odchodzi w niebyt. Wynurza się wiersz. Ma to samo znaczenie, kształt, który przepadł we mgle.




Mgła przykrywa usta


czwartek, 1 grudnia 2016

Olafur Arnalds - Happiness Does Not Wait (Original Mix)

Bibeloty


Nocą, tkwią gdzieś w szczerym polu, w obszarze podziałów i selekcji.
A kiedy nagromadzą odpowiednią ilość bólu, śmieci i wymówek, 
wyjdą do ogrodu. Bez piżamy, ubrań, z małą walizką sztucznych pereł.
Z wyuczoną dykcją, przekreślonymi w książkach słówkami.


róża

jarzębina

środa, 30 listopada 2016

Wędrówka


Katka - Katarzyna Tchórz


Walczysz ze sobą, kiedy funeralny kantyk dobiega końca.
Wszystko, co umiera ze łzami, uczucia, w które wchodzę,
nawet jeśli forma odbiega od pamięci. Zapach, smak.
Procesy gnilne pod powierzchnią. Wciąż słuchamy tego
samego. O utraconym czasie. Wracamy wśród kwiatów.

Na zakopane wieka padają kamyki, ziemia, wymieniamy wkłady,
obrączki. Bieliznę. Odgarniamy zwały śniegu z podjazdu. Uderzenie
o beton. Metal o kamień. Gruda o grudę. W ciągu dnia. W iluminacji
wciąż nie wiem, co jest ruchem, co widmem.
Zakrzywia się i zaciera jak pamięć. Myśl.

Powtarzamy piny, numery kont, telefonów, a kiedy znikasz,
zapominam nakładające się na siebie zbiory liczb. Zmutowane,
wyjęte z maczkiem zapisanych notesów. Nie pasują do daty ślubu,
narodzin dzieci. Chciałabym przetłumaczyć wiersz, apokryf
po apokryfie, którego nie napisałam, jednak wierzę, że coś
zwiastuje. Dudni w jednej z jaskiń. Chociaż się waham.

Ukrywam przed tobą zdania. Rzucam centami o ścianę,
mocniej, ale czy mogę unieważnić iluzję?
Śmierci – nie potrafię. Oswajam się. Powoli.


poniedziałek, 28 listopada 2016

Diane Keaton i Jude Law



Dzikie róże. Wdzięczny obiekt, a co! Poza tym Teatralna uwiodła mnie olejem malinowym i śliwkowym. Poczytałam, zakręciłam się i czekam. Cierpliwość mam we krwi. Chociaż Paddy pewnie ma w tym temacie inne zdanie.


niedziela, 27 listopada 2016

Poza oceanem




Wiersze o kochaniu wybierane z myśli. Pojednanie, lekkość piór,
dystans, który rozsypuje się w blasku białej barwy.
Tęsknota. Uzależnienie,
obojętnie, czy w głowie, po czasie, czy w czasie. Tak samo skręca
palce i powoduje, że idę szybciej. Ty idziesz.

Powiedz: dość. Jeszcze kilka razy dziennie, wewnątrz
i na zewnątrz. W torfie, z wiatrem. Niby się odwracam, niby
pada deszcz, właściwie mam tu wszystkich. Życie, cierpienie,
soczystą zieleń, na szczycie menisk wypełniony osadem z łez.
Krótkie odcinki dróg, żywopłot, wycięte, wymoszczone bluszczem
otwory, przez które kiedyś wyglądały dzieci.

One lepiej rozumieją, co nas zbliża. Dźwięki piosenek,
ciekawsze od filmów wspomnienia, brak śniegu. Psy biegnące za stadem,
wdzięczne za jedzenie, picie. Służą. Twarze stąd.
Czasami odwracam głowę. Nie widzę innych
domów – pełnych ryb i potomstwa bez imion.

Wielkie słowa nie ratują. Nie zmienią historii.
Przejażdżki donikąd. Dni znikają, chociaż ich nie pojęłam.
Nowe nazwy, na przekór ścianom jeszcze nie utulonym obrazami.
Czas określa ich rolę, stan i to, co kiedyś opowiedzą. Od początku.



czwartek, 24 listopada 2016

Wokół tworzenia, ubierania i przyjaźni

SUKIENKA ELEMENTY L&L - Koire

SUKIENKA ELEMENTY L&L - Koire

Takie tam



Magdzie podobają się moje buty, jednak nie może w takich iść do pracy, ja nie mogę nie iść. Poza tym bywa, że jej R. śmieje się z legginsów opinających najróżniejsze pośladki. Śmieje się, bo przecież śmiech to zdrowie. Przewiduję, że teraz w modzie będą koronkowe legginsy, a raczej są. Obie opluwamy się kawą.