piątek, 21 lipca 2017

"Pierwsze wspomnienie wielkiego głodu" - w sprzedaży

Dzwoni tato, ale nie mogę w tym momencie rozmawiać. Oddzwaniam.
- Dlaczego nie pochwaliłaś się, że wydałaś książkę?
- Eeee... 

No właśnie.

Wydawało mi się, że wspomniałam o tym, kiedy widziałam się z rodzicami w czerwcu, ale możliwe... zapomniałam. Jest już Pierwsze wspomnienie wielkiego głodu. Tom wierszy dostępny jest na stronie wydawnictwa. Zachęcam do zakupu.


czwartek, 20 lipca 2017

Bezruch




Wariuje się wyłącznie z samotności. Póki jest przy tobie ktoś,
kto widzi to, co ty, słyszy to, co ty, nie postradasz zmysłów...

Anaïs Nin


Badam strukturę gałęzi, które utrzymują się na powierzchni chmur.
Chociaż mam inne sprawy na głowie, przeglądam artykuły i portrety.
Wielokrotności stron – wystarczy sfalcować. Znaczenie kolorów.
W pośpiechu przemycane zadufanie, przyjemnie łaskocze. Kim jesteś?

Odzyskiwanie barw z rozsypanej zieleni przenosi nas w inną rzeczywistość.
Rozsiewamy wokół sól. Oczyszczona droga skręca za miasto.
Zdaje się, że wtłoczona głębiej słodycz może w każdej chwili wybuchnąć.
I znów trudno ustalić, czego chcemy.

Czystych ziaren? Może wystarczy wzmocnić szwy. Ściągnąć pełnię
w mroźną noc. Naciągnąć wody i powtarzać, aż wiosenne kwiaty
zakwilą. Nigdy wcześniej nie widziałam cię z rozpuszczonymi włosami.
Jedynie przeczytałam o wypadku. Kronikę snu, duszącą fale i burze.
Lekkie powietrze. Po wszystkim.

środa, 19 lipca 2017

Gender

Ptaki dzisiaj wyjątkowo głośno domagały się mojej obecności w oknie. No dobrze, wyszłam. Z ciałem również.
Tutaj - klik

poniedziałek, 17 lipca 2017

A kiedy przyjdzie po kogoś




Zadajemy sobie pytania i nic po nich nie następuje. Żaden wizerunek, sposób, w jaki układamy się w łóżkach, otwieramy okna. Nic nie przynosi ulgi. Na środku placu stoi kościół. Trzyma się tak od stuleci i na coś czeka. Ludzie wchodzą i wychodzą. Zakładają palta przeciwdeszczowe, znaczą drogi, określają odległości. Budynki wokół obumierają. Tracą szyby, klamki. Tynk sypie się na wszystkich kondygnacjach. Po katastrofie zastanawiamy się, co mogliśmy zrobić lepiej. Komu dopiąć skrzydła, a komu odciąć dostęp do wifi. Niby żyjemy w szklanych domach, a jednak rozrost jest jedynie bodźcem do opuszczania. Ciebie, mnie, ich.
 

niedziela, 16 lipca 2017

Poza oceanem




Wiersze o kochaniu wybierane z myśli. Pojednanie, lekkość piór, dystans, który rozsypuje się w blasku. Tęsknota. Uzależnienie, obojętnie, czy w głowie, po czasie, czy w czasie. Tak samo skręca palce i powoduje, że idę szybciej. Ty idziesz. Powiedz: dość. Jeszcze kilka razy dziennie, wewnątrz i na zewnątrz. W torfie, z wiatrem. Niby się odwracam, niby pada deszcz, właściwie mam tu wszystkich. Życie, cierpienie, soczystą zieleń, na szczycie menisk wypełniony osadem z łez. Krótkie odcinki dróg, żywopłot. Wycięte, wymoszczone bluszczem otwory, przez które kiedyś wyglądały dzieci. One lepiej rozumieją, co nas zbliża. Dźwięki z piosenek, ciekawsze od filmów wspomnienia, brak śniegu. Psy biegnące za stadem, wdzięczne za jedzenie, picie. Służą. Twarze stąd. Czasami odwracam głowę. Nie widzę innych domów – pełnych ryb i potomstwa bez imion. Wielkie słowa nie ratują. Nie zmienią historii. Przejażdżki donikąd. Dni znikają, chociaż ich nie pojęłam. Nowe nazwy, na przekór ścianom jeszcze nie utulonym obrazami. Czas określa ich rolę, stan i to, co kiedyś opowiedzą. Od początku.

Goldfrapp - Ocean (Official Audio)


sobota, 15 lipca 2017

Po prostu - Julia Hartwig (1921-2017)


Po prostu - Julia Hartwig (1921-2017)

Na wszystko przyjdzie pora
Ale nie przyjdzie czas wskrzeszenia pierwszych nadziei
i pierwszych miłości
ani utrwalenia w słowach tego co przebiega ci przez głowę jak wiatr
i bywa przeczuciem jakiejś ważnej prawdy
lecz umyka tak szybko jakoby swawoliło
Przychodzi jednak nieodwołalnie pora
kiedy po kolei tracić zaczynasz wszystko co kochałeś
i wszystkich którzy odchodząc stąd
nie wyjawiają ci czy odchodzą zawiedzeni
Przychodzi ten czas
a ty przyjmujesz go bez wstydu i pokory
ot tak po prostu 


czwartek, 13 lipca 2017

Pochodzenie



Zsuwam się z domem do oceanu. Tonę z nosorożcami, plączę stopy w lnianych zasłonach. Stopniowo ściąga mnie głębia bardziej na zachód. Kiedy się budzę, oglądam ogród. Poprawiam kapę na łóżku i bezustannie myślę o falach. Jak odbierają sea pinks, rozgniatają je o kamienie i trawią obszar, na którym niedawno budowałam zamki z piasku. A może jakieś życie?
 

wtorek, 11 lipca 2017

Wymiana





W ślad za myślą. Powód wlewów i wylewów rzek. Buduję miasta. Wydaje się, chociaż pozornie, że ręce nie sięgają Zwrotnika Raka. Przecież mogę się pobłogosławić i wystrzelić w kosmos. Zapomnieć o podziale komórek. Świat jest czymś, co się kształtuje i rozsypuje. Donosi w trzęsieniach ziemi, z niszczycielską siłą kaprysi i pozostawia po sobie pustynię. Metody stare jak świat. W obrębie siebie zawsze zostajemy na czyjejś łasce albo brakuje nam odwagi. Czego chcę? Nie wiem.